Home Lifestyle Z cyklu: W pogoni za słońcem i hamburgerami: ślub w Las Vegas

Z cyklu: W pogoni za słońcem i hamburgerami: ślub w Las Vegas

12 min czytania
0
0
109
Ślub w Las Vegas

Las Vegas – miasto wiecznie żywego Elvisa, niezapomnianych wieczorów kawalerskich, głośnych wzlotów i bolesnych upadków. Jakie jest nasze pierwsze skojarzenie? Oczywiście kasyna! Zapach pieniędzy mieszający się z dymem wypalanych papierosów. Odurzająca mieszanka. Vegas to miejsce, w którym nie ma granic, sakramentalne „tak” nie zalicza się do wyjątków. Chcesz, żeby ślubu udzielał Ci Elvis? Mówisz, masz! Wynajęcie świadka na całe 5 minut ceremonii? Żaden problem!

W Las Vegas odbywa się ponad 300 ślubów dziennie. Niezależnie od tego, czy jest to decyzja pod wpływem impulsu czy też dzień, na który czekaliście całe życie, to miejsce uczyni go niezapomnianym.

Licencja na miłość

Czy ślub w Las Vegas możemy zorganizować w jeden dzień? Bez najmniejszego problemu. Zaczynamy od zdobycia licencji. W tym celu udajemy się do Clark County Marriage Bureau. Biuro jest otwarte 7 dni w tygodniu, od wczesnych godzin rannych do północy.

Licencja na miłość

Nie musimy się umawiać na żadne spotkanie, w końcu to miasto żyje własnymi zasadami. Na miejscu wypełniamy aplikację, którą składamy w okienku. Co najciekawsze, nikogo nie interesuje czy jesteśmy obywatelami USA czy obcokrajowcami przebywającymi tu nielegalnie. Urzędnik nie sprawdza nawet czy deklarowany stan wolny jest faktem czy fatamorganą po 3 drinkach.

Jeden rzut oka na dowód bądź paszport i po sprawie – w naszych rękach ląduje licencja na ślub ważna 12 miesięcy.

Ślub z Elvisem

Dziesiątki godzin odbytych nauk, wizyty w urzędach, kościołach… Nie w Las Vegas! Kończąc wizytę w Marriage Bureau… kończymy etap załatwiania formalności!

Mając licencję wybieramy kapliczkę, w której chcemy powiedzieć sobie sakramentalne „tak”. Trzeba przyznać, że lista jest naprawdę długa: znajdziemy na niej między innymi Graceland Wedding Chapel czy A Little White Wedding Chapel, znaną ze ślubu Britney Spears.

Większość kaplic ślubnych w Las Vegas oferuje szeroką gamę pakietów, od ceremonii bez dodatków, aż po ekstrawaganckie produkty, w tym profesjonalne usługi w zakresie pielęgnacji włosów i makijażu oraz wynajem limuzyn.

Koszt zaślubin nie zwala z nóg. Cena wywoławcza to skromne $100, za które kupujemy najważniejsze „tak” w swoim życiu. Płytę CD z 5 zdjęciami otrzymamy gratis. Muzyka w cenie! Nie możemy zapomnieć o napiwku dla urzędnika, który zazwyczaj nie jest mniejszy niż $50.

Droższe pakiety, warte od $500 do $1000, przewidują poczęstunek, szampana, około 30 zdjęć, a nawet… świadka! Pamiętajmy, że wymagany jest minimum jeden.

Klimat miasta tak nami zawładnął, że nie wyobrażamy sobie wesela bez słynnego „uh huh”? W tym mieście możesz mieć wszystko czego chcesz! Kilka kapliczek oferuje ślub udzielany przez urzędnika przebranego za Elvisa, który na zakończenie ceremonii da popis swoich wokalnych umiejętności w utworze „Viva Las Vegas”. Za dodatkową opłatą całą ceremonie możecie przenieść pod jeden z najsłynniejszych znaków świata.

Welcome to Las Vegas

Co ważne, w kapliczkach zabronione jest robienie zdjęć na własną rękę.

Ślub w Las Vegas – wersja ekspresowa

Nie masz czasu do stracenia? Skorzystaj z opcji DRIVE THRU! Zakochani podjeżdżają samochodem do okienka kapliczki, zaś przysięga składana jest bez wychodzenia z auta! Cała przyjemność trwa około 15 minut, zaś koszt to bagatela $35 + napiwek.

“What happens in Vegas, stays in Vegas” w tym wypadku zaczyna tracić na wiarygodności, ponieważ małżeństwo zawarte w Mieście Grzechu jest jak najbardziej ważne w Polsce. Po powrocie do kraju musimy jedynie przedstawić kopię aktu ślubu z Nevady. Skąd ją bierzemy? Są dwie opcje: albo otrzymujemy takową w dniu ceremonii albo zamawiamy przez Internet. I gotowe! Potem nie pozostaje nam już nic innego jak żyć długo i szczęśliwie.

Pokaż Więcej Powiązanych Artykułów
Load More By Klaudia Olenderczyk
Load More In Lifestyle

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź również

Z cyklu: W pogoni za słońcem i hamburgerami: w szpilkach przez Nowy Jork

Wielkie jabłko, miasto, które nigdy nie śpi, Gotham City – nazw jest wiele, lecz takie mie…